Coaching ma miejsce jedynie wtedy, gdy istnieją cele do osiągnięcia. Dopóki
nie ma mowy o celu, nie ma też mowy o coachingu. To ważne,
bowiem w wielu sytuacjach praca krąży wokół problemu i tę pracę ktoś
chce nazwać coachingiem. Coaching zacznie się dopiero wówczas,
gdy w ramach danego problemu, zostanie określony cel, który ma zostać
osiągnięty. To jest początkiem procesu i podstawą jakichkolwiek działań.
Podobnie, zdarza się, że coach ma swoje wyobrażenie tego, co chce
osiągnąć klient i rozpoczyna pracę, choć klient tego jeszcze nie nazwał.
Określamy taką sytuację: "praca z celem domyślnym" lub "praca z celem
fatamorgana". Zazwyczaj jest to bardzo mało efektywne, powoduje wiele
pomieszania, zagubienia, a nawet "grzęźnięcie" na starcie.
Cele powinny być jasno i w miarę precyzyjnie określone na wstępie procesu coachingowego. Zarówno klient, jak i coach powinni uświadamiać sobie, czym będą się zajmować w czasie coachingu.
Oczywiście cele długofalowe na coaching, składają
się z wielu celów cząstkowych. To jasne i oczywiste. W trakcie
pracy, cele cząstkowe powinny zostać zwerbalizowane, sprecyzowane
i uwzględnione. Właściwie generalna zasada brzmi: "większe
(ogólne) cele osiąga się za pomocą realizacji mniejszych (cząstkowych)
celów". Zbudowanie pewnego rodzaju "mapy celów" do osiągnięcia, jest
często tematem pierwszej sesji coachingowej, a czasem nawet poprzedza
pierwszą sesję. Orientacja w wielości, wielkości i ewentualnej
złożoności celów może być pomocna w zaplanowaniu całego procesu, nadaniu
mu kierunku i tempa. Określenie, zwerbalizowanie i zapisanie celów,
samo w sobie może wnieść wiele dobrego. Należy bowiem pamiętać, że źle
sformułowany cel "wymyka się działaniom", odbiera energię lub "trzyma
klienta" w bezruchu.
Coach potrzebuje mieć świadomość celów
do osiągnięcia, potrzebuje o nich pamiętać i w odpowiednich momentach
pracy, przypominać o nich klientowi. Zdarza się bowiem, że
klient w procesie eksplorowania, traci je (swoje cele) z przed oczu. To
naturalne - tak działa ludzki umysł, ale między innymi właśnie po to
obok jest coach, by uniknąć możliwych przeoczeń i wynikających z nich
zaniedbań, a przez to wykluczyć niepożądane konsekwencje.
Niejednokrotnie zdarza się, że klient widzi problem
i z tym przychodzi na coaching. Pierwsze, co należy zrobić, to w taki
sposób eksplorować "przestrzeń problemu", by w wyniku otrzymać jego
cel w związku z tym problemem. Stwierdzenie "jego cel"
jest tu kluczowe, bowiem tylko te cele są osiągalne, które są
prawdziwie atrakcyjne dla danej osoby. Wszystkie zewnętrzne przyczyny
i powody mogą być dodatkowym motywatorem, ale na pewno nie jedynym i nie
całkowicie wystarczającym.
Następna sprawa dotyczy odróżnienia celów
procesowych od celów wynikowych. To jedna z kluczowych i niezbędnych
umiejętności coacha. W coachingu ważne jest zarówno osiąganie
cząstkowych wyników, jak i osiągnięcie wyniku końcowego. Częsta jest
sytuacja, w której osiąganie "małych" celów w trakcie coachingu, jest
drogą do dużego celu, postrzeganego jako główny powód całego
procesu. Cele tworzą system. Są połączone ze sobą. Wpływają na siebie
wzajemnie. Współpracują ze sobą. Nawet najmniejsza
sprzeczność w obszarze celów powoduje zastój.
Widzialnym skutkiem zapominania o celach lub o ich
poprawnym formułowaniu jest "apatia coachingowa". Objawia się na wiele
sposobów, np.: poprzez malejącą energię klienta w kolejnych sesjach,
poprzez narzekanie, że to takie męczące, poprzez coraz większe
"pływanie" klienta, bez dotykania konkretów, poprzez mały
dynamizm w działaniu lub wręcz jego brak, poprzez szukanie uzasadnień,
że jest dobrze tak, jak jest, itp. To są sygnały, że klient traci
motywację, że traci sprawczość. Jeśli staje się to normą, osłabia proces
i zniechęca. Klient wychodzi z coraz większym poczuciem, że nic się nie
da zrobić. I najprawdopodobniej, wcześniej lub później okaże się, że
nic się nie da zrobić. I po sukcesie - szansa znikła, jak poranna rosa
pod promieniami słońca. Między innymi, dlatego właśnie cele muszą być
określone bardzo klarownie.
Jeśli pojawiają się jakiekolwiek oznaki bierności
u klienta - konieczny, a nawet niezbędny jest powrót do celów i do zasad
ich poprawnego formułowania.
Podsumujmy:
To nie cele motywują, ale bez dobrze sformułowanych
celów, trudno będzie klientowi wzbudzić motywację w sobie. Cele są jak
"azymut" w drodze ku wielorakim korzyściom.
Cele są "na zewnątrz", motywacja jest "wewnątrz" - o tym należy zawsze pamiętać.
To, co "na zewnątrz" pomaga pobudzić to, co "wewnątrz", zaś to, co "wewnątrz", pomaga osiągnąć to, co "na zewnątrz".
I dlatego w coachingu zaczynamy od określenia celów.
No comments:
Post a Comment