Thursday, 7 March 2013

Wewnętrzne pytania coacha

Wewnętrzne pytania coacha

Temat wydaje się zagadkowy, lub nawet dziwny. O co właściwie chodzi?
 
Więc, tytułem wstępu, kilka zdań podsumowania rzeczy oczywistych.
 
  1. Coaching jest procesem - rozwija się z każdą chwilą. Wglądy i działania klienta tworzą ten proces. Coach pracuje dla owych wglądów i działań klienta.
  2. Coaching jest procesem twórczym, żywym, wewnętrznym (klienta) i skomplikowanym - trudno go przewidzieć w 100%. Jest możliwe opisanie procesu, który się dzieje lub ma dziać, jest możliwe opisanie procedury - krok po kroku, ale trudno opisać coaching, bo to wewnętrzne doświadczenie klienta.
  3. Coaching jest procesem celowym i sprawczym - w tym kontekście każde działanie klienta, jak i coacha, ma swoje znaczenie.
  4. Coaching jest jak "bajka", w której występuje główny bohater i "dobra wróżka" - bajki należą do głównych bohaterów, "dobre wróżki" są tylko niezbędnym dodatkiem, lecz nikt o nich bajek nie pisze.
 
Takich oczywistych rzeczy jest zdecydowanie więcej. Wynika z nich między innymi, że coach jest bardzo ważną osobą w tym procesie (w kontekście zadań, które ma spełnić). Jest jak "dobra wróżka", o której nikt bajek nie pisze, ale jest mimo to towarzyszy wielu bajkom, jest bardzo potrzebna, a często nawet niezbędna. 
 
Teoretycznie, coach (jedynie) stawia pytania, ale w rzeczywistości, to pytania nie są tu centralną sprawą. Najważniejsze jest to, co jest celem pytań, najważniejsze jest to, co się dzięki nim ma zdarzyć i zdarza. Pytania mają uruchamiać klienta, a nie tylko pięknie brzmieć. I potrzeba osoby - świadomej osoby, by je postawiła. Pod ich wpływem ma się rozszerzać świadomość klienta.
 
Czasem ktoś zadaje pytanie: "Czy samemu nie można sobie robić coachingu?
 
"Różnie odpowiadamy, ale trzy najprostsze odpowiedzi brzmią następująco:
 
  1. Oczywiście, że można. (Oczywiście to podpucha, ponieważ można samemu użyć znanych sobie narzędzi coachingowych, ale to jeszcze nie wszystko i nie nazwiemy tego coachingiem w ścisłym sensie.)
  2. Oczywiście, że nie można. Tylko jest pewien kłopot, bo jak samego siebie zaskoczyć pytaniem, skoro najpierw trzeba je wymyślić i zadać?
  3. W rzeczywistości i tak każdy sam sobie robi coaching, ponieważ tak naprawdę coaching dzieje się we wnętrzu klienta. I warto wspomnieć, że najwięcej dokonuje się pomiędzy spotkaniami, a wtedy coacha nie ma z klientem. Najważniejszych przełomów klient dokonuje sam i w "samotności" (Proszę nie mylić, nie mówimy o izolacji - mówimy o specyficznym rodzaju "samotności". To "samotność" z samym sobą.)
 
Każda odpowiedź dotyka oczywiście innego poziomu i zależnie od tego, kto zadaje pytanie, odpowiedź może brzmieć inaczej. Jak wspomnieliśmy, jest więcej możliwości, niż tu wymienione. Lecz teraz nie o to chodzi.
 
Zmierzamy do wniosku, który już się pojawił między zdaniami, że w coachingu "coach jest potrzebny, a nawet niezbędny".
 
Skoro tak jest, że jego obecność jest tak ważna, to tę obecność wyrażają właśnie jego pytania. Pytania coacha biorą się nie z głowy, lecz z tej obecności i wewnętrznej świadomości. To oznacza, że coach scala w sobie wiele procesów, łączy wiele części całości. To oznacza, że musi być uważny jednocześnie na zewnątrz i wewnątrz. Musi być skupiony i intuicyjny. Musi świetnie budować kontakt i jednocześnie potrzebuje umiejętności dystansowania się od treści, gdy potrzeba. Bycie coachem wymaga naprawdę wielu umiejętności i nie tylko. Ogromną, a nawet kluczową rolę przywiązuje się do tzw. "postawy coacha" - ten temat koresponduje z wartościami coacha i o tym napiszemy oddzielnie.
 
W tym tekście podejmujemy tak naprawdę jedynie temat całkowitej uważności coacha podczas spotkania, procesu - przy okazji, jest to również jeden z kluczowych aspektów postawy coacha. I nie chodzi, by coach był w ogóle uważny, ale uważny przede wszystkim na klienta w czasie sesji (i ewentualnie przez ten pryzmat na wiele innych rzeczy).
 
Oczywiście jest wiele sposobów na utrzymywanie tej specyficznej uważności, ale najprostszy polega na stawianiu sobie pytań przez coacha - wciąż i wciąż od nowa, cały czas - wewnątrz siebie.
 
Do najważniejszych wewnętrznych pytań należą między innymi te:
  • Jakie pytanie mam teraz zadać klientowi?
  • Jaki następny krok będzie użyteczny i jest konieczny?
  • Czego brakuje klientowi do następnego kroku?
  • Jak uruchomić wewnętrzny zasób klienta?
  • W jaki sposób łączy się to z głównym celem klienta (lub w jaki sposób to połączyć)?
 
Podsumujmy:
 
Klient ma coaching, ale coach ten coaching prowadzi, choć klient robi go sobie sam.

Oprócz pytań, które słyszy klient, istnieje wiele pytań, które słyszy jedynie coach. Ich celem jest utrzymanie się w uważności na wszystko, co się dzieje z klientem w danej chwili.
 
Uważność oznacza pełną obecność z klientem w "tu i teraz". Wszystkie inne sprawy są na później.
 
Kluczowe wewnętrzne pytanie coacha brzmi: "Jakie pytanie mam teraz zadać, by klient zyskał nową świadomość siebie?" 
 
Można powiedzieć tak:
 
Coach ma robić jedynie te rzeczy, które prowadzą klienta do wciąż nowych wglądów.

Coach ma działać w taki sposób, by wzbudzać chęć podjęcia działania przez klienta.

Coach pracuje na zaistnienie sprzyjających warunków dla zmiany klienta, dla jego sukcesu.

Tuesday, 5 March 2013

Wybór Coacha

Z jednej strony proces coachingu jest niesamowicie skuteczny - jako proces, zaś z drugiej strony musi być ktoś, kto będzie tym procesem zarządzać, prowadzić go lub "pilnować", by sam się pięknie dokonywał - kwestia określeń i nazewnictwa. 
 
Wbrew pozorom, rzecz nie jest taka prosta i wymaga przygotowania. Tu właśnie wkracza coach, a znajomość procesu jest jego zadaniem i odpowiedzialnością. Coach nie jest bowiem "osobą do towarzystwa" - spełnia bardzo ważną rolę w całym procesie. Z tego powodu wybór coacha jest ma doniosłe znaczenie.
 
Standardem dziś stało się organizowanie spotkań z kilkoma kandydatami na coacha, tak, by sam Klient mógł dokonać wyboru osoby, z którą będzie pracować przez kilka miesięcy i nad ważnymi dla siebie kwestiami. To bardzo dobra praktyka. Pozwala wstępnie rozpoznać różne style pracy, różne postawy osobowe, różne proponowane podejścia do idei coachingu i różne wzorce procesów. Każdy Klient ma swoje wyobrażenia, wierzenia i preferencje. Nie można tego pominąć lub choćby zlekceważyć. 
 
Ta faza (faza wyboru coacha) wyraża między innymi szacunek dla tych i wielu innych kwestii oraz samej osoby Klienta - podmiotu procesu coachingu. Jedynie sam Klient może dokonać wyboru i wziąć za to pełną odpowiedzialność.
 
Więc, jeżeli coach zniechęca Klienta do zapoznania innych coachów lub wyraża choćby wątpliwość sensowności tego typu dodatkowych inwestycji czasowych, to już wskazuje na jakieś niezrozumienie tematu lub przynajmniej zaniedbanie. Podkreślamy, to ważna kwestia. Zresztą coaching traktowany poważnie, składa się jedynie z ważnych kwestii.
 
Spotkania wstępne są zwyczajowo spotkaniami darmowymi. Nie ma szczególnych wymogów czasowych. Powinny być okazją do wstępnego zapoznania i odczucia, więc powinny trwać adekwatnie długo, by taką okazją być. Czasem nie wiele czasu trzeba, tym bardziej, że późniejsze spotkania będą również ograniczone czasem i będą trwały do 90 minut (najczęściej wybierana formuła).
 
Mówi się czasem o zjawisku "chemii" między Klientem i coachem. Jeśli Klient lub coach już w pierwszym kontakcie poczują specyficzny rodzaj więzi, to tylko się cieszyć. Spotkania z innymi coachami niczemu nie zaszkodzą, ewentualnie upewnią w dokonanym wyborze. 
 
Zdarza się też, że Klient i coach poczują specyficzny rodzaj "odpychania". Wbrew pozorom, to spotkanie również jest owocne. Dzięki temu można uniknąć relacji, która sama z siebie "nie rokuje dobrze". 
 
Czasem nic się nie poczuje - tak też może być. 
 
Jednak kluczowe jest zebranie informacji i stworzenie przestrzeni dla wolnego wyboru. Dodatkowo - to może wydać się nieco dziwne - ale coach również potrzebuje poznać Klienta, z którym ma (ewentualnie) pracować i podjąć świadomą decyzję w tej sprawie. Coach też człowiek i czasem kogoś po prostu "nie czuje" lub "czuje tak sobie". Zaangażowanie coacha, jego klarowność (prawdziwość) w relacji i wierzenie w możliwości klienta, są ważnymi aspektami postawy coacha, więc zaburzenia w tych kwestiach są zupełnie wykluczone.
 
Innym aspektem preferencji relacyjnych jest kwestia podobieństw i różnic. Jeden Klient wybierze coacha, który przejawia swoiste podobieństwo w podejściu do świata - "nadajemy na podobnych falach", więc zagra i będzie korzystne. Inny Klient wybierze kogoś zupełnie odmiennego od siebie, w zgodzie z zasadą: "widzi tak inaczej, że może mnie zainspirować , zaskoczyć". Możliwości są naprawdę liczne i należy im wszystkim stworzyć przestrzeń do przejawienia się, a reszta sama się zadzieje w zgodzie z naturalnym porządkiem. Coaching opiera się na zaufaniu i już od pierwszej chwili (jak widać) odbywa się "lekcja zaufania".
 
Pierwsze kryterium doboru coacha - nazwijmy je "kryterium kontaktowe" - mamy w sensie ogólnym omówione, a przynajmniej wstępnie "naświetlone". Na marginesie, nie przywiązujmy się do kolejności wymienianych kryteriów - wszystkie mają znaczenie i tworzą jedną całość.
 
Sprawa doboru jest bardziej skomplikowana i złożona, niż się może wydawać. Wynika to z faktu, że Zleceniodawca (płatnik) ma pewne swoje preferencje, przekonania, wyobrażenia na temat tego, kto to ma być i jakimi cechami, doświadczeniami powinien się wyróżniać coach. Różnie z tymi wyobrażeniami bywa, ale nie można ich zignorować. Należy się im gruntownie przyjrzeć. Niektóre mogą być bardziej uzasadnione, a inne mniej. Można dyskutować, wyjaśniać - po to między innymi jest faza zawierania kontraktu. Być może doskonałym rozwiązaniem byłoby pogodzenie różnych potrzeb - o ile są uzasadnione i będą pomocne. 
 
Dla przykładu, ktoś poszukuje "coacha - fachowca" w dziedzinie Klienta. Może to być pomocne, ponieważ taki coach ma dość szerokie wyobrażenie dziedziny i prawideł, którymi się ona rządzi. Jednak może również być "pułapką", ponieważ zbytnia znajomość tematu może zachęcać coacha do podsuwania rozwiązań, konsultowania i zostanie uaktywniony proces mentoringu, a nie coachingu. Poza tym, coach i tak ma dostęp jedynie do własnej percepcji - jak każdy inny człowiek - więc, nie koniecznie to może być elementem kluczowym dla powodzenia procesu coachingu. Dodatkowy problemem mógłby się przejawić, gdyby się okazało po jakimś czasie, że coach ma niewystarczający poziom wiedzy w danej dziedzinie i to powoduje dodatkowe tarcia, ograniczenia lub nie daj Boże dochodzi do "aluzyjnej walki porównawczej". Może to również skutkować chęcią "opierania się - uwieszenia" na osobie coacha i pozbawiania się odpowiedzialności przez Klienta.
 
Nie twierdzimy, że znajomość dziedziny jest zupełnie zbędna, ale nie twierdzimy również, że jest niezbędna. Najważniejsze jest, że Klient zna swoją dziedzinę - coach ma postawić użyteczne pytania. "Użyteczne" oznacza, że pod ich wpływem Klient użyje całej swej wiedzy, gdy będzie trzeba. Coach ma być fachowcem od swojej dziedziny - coachingu.
 
Ogólna orientacja w dziedzinie Klienta jest wymagana, ale naprawdę ogólna orientacja w zupełności wystarczy. W ten sposób drugie kryterium - "kryterium dziedzinowe", czyli merytoryczne - mamy rozjaśnione.
 
Teraz trzecie kryterium (lub po prostu następne) - "kryterium doświadczenia coachingowego". Zdania są podzielone w tej kwestii. Pytanie brzmi: "Czy bierzemy pod uwagę ilość godzin coachingowych, efekty uzyskane, czy również zakres tematyczny, rozległość i wielopoziomowość poruszanych zagadnień?"
 
Najrozsądniejszym wydaje się połączenie tych i innych elementów w całość. Jeżeli klienci mają zgodę na ujawnienie się, bardzo istotnym elementem mogą być ich referencje. Trzeba uszanować, że nie wszyscy klienci mają na to zgodę. Z naszych doświadczeń wynika, że jest raczej uzasadnioną rzadkością, by Klienci odmawiali referencji, ale czasem tak też się zdarza. Najczęściej udostępnia się telefony do Klientów (za ich wcześniejszą lub każdorazową zgodą!). Bezpośredni kontakt niweluje możliwości "koloryzowania" lub innych form "przekłamań" i nadinterpretacji.
 
Poza tym o wielu coachach można "usłyszeć w kuluarach" menadżerskich spotkań. Rynek bezlitośnie weryfikuje i daje informację zwrotną. Oznacza to, że informacja krąży. Trzeba jedynie się na nią otworzyć. Nie oznacza to, że tylko tych należy zapraszać, ponieważ "co chwilę" przejawiają się nowe talenty. O nich dopiero "za chwilę" będzie się wiele mówić.
 
Tak czy inaczej, każdy ma jakąś ścieżkę zawodową, jakiś zakres doświadczeń zarówno merytorycznie, jak i relacyjnie. Warto to uwzględnić.
 
Tu dotkniemy być może kolejnego kryterium - kryterium czwarte - kryterium Szkoły Coachingu (Szkoła, której certyfikat posiada ów coach). O Szkołach również się wiele mówi i pisze. Istnieją strony internetowe i osoby prowadzące Szkoły. Jeśli ktoś jest proszony o listę rekomendowanych do danego zadania coachingowego coachów, najprawdopodobniej taką listę może dostarczyć.
 
Przynajmniej w naszym przypadku tak jest. Zleceniodawcy - Klienci przesyłają zapytanie z ogólnym zarysem - opisem potrzeb i wymagań, a my staramy się dostarczyć jak najszerszą listę coachów do wyboru. 
 
Również w Szkole wydającej certyfikat można uzyskać informacje o ukończonych lub trwających kursach aplikacyjnych danego coacha, o przebytych kursach dodatkowych i temu podobne, lub na stronach internetowych można zapoznać się z CV wielu coachów, z ich dorobkiem zawodowym, z opisem ich preferencji lub najczęściej wybieranych przez nich dziedzin i tematów. Są specjaliści od zarządzania i od relacji, od emocji i aspektów "twardych", itp., itd. Odbywają się spotkania z Klientami i tam wszystko tak naprawdę się wyjaśnia.
 
Dodatkowo stwarzane są mechanizmy akredytacyjne dla coachów. Więc, możliwości uzyskania rzetelnych informacji o coachach będzie wciąż przybywać.
 
Podsumujmy:
 
Wybór (dobór) coacha jest elementem istotnym, ponieważ coach ma wpływ na efekt i jakość procesu. 
 
Kryteria mogą być różnorakie i trzeba każdorazowo uwzględniać indywidualne preferencje klienta, zleceniodawcy, a nawet temat (zakres) coachingu - wiele elementów. Pamiętajmy, że trudno wszystkich coachów mierzyć jedną miarką, trudno porównywać dwóch różnych Klientów i dwa procesy coachingowe. 
 
Ilekolwiek kryteriów zdołamy określić, wymienić i opisać, najważniejszym pozostanie samo doświadczenie spotkania z coachem. Nasza intuicja często załatwia sprawę. Mamy swoje wewnętrzne kryteria doboru współpracowników, partnerów, znajomych, więc pewnie wypracujemy (lub już mamy przynajmniej wstępne) kryteria dla doboru coachów. Każdy z nas wie więcej, niż myśli, że wie. Każdy czuje więcej, niż mu się wydaje, że czuje. 
 
Stwórzmy sobie odpowiednią przestrzeń i zaufajmy nade wszystko sobie - swojemu sercu. 
 
To jest NAJLEPSZE KRYTERIUM.

Monday, 25 February 2013

Rola coacha

Coach ma do spełnienia w procesie coachingu bardzo doniosłą rolę. Ma działać niczym wiatr, który dmucha w żagiel, ale go nie widać. Łódź płynie, a sternik ma radość z własnych dokonań. Wiatr temu towarzyszy, ale go nie widać - jest przeźroczysty. Tak, to tylko niedoskonała przenośnia - potrzeba więcej konkretów.
 
Rola, którą ma do spełnienia coach, wymaga od niego dużej świadomości. Wymaga również dużej świadomości siebie, własnych zasobów, ograniczeń, ale i zadań, których się podejmuje. Jednocześnie na swoje możliwości musi patrzeć przez pryzmat aktualnych możliwości klienta, jego zasobów, ograniczeń i celów, które sobie klient stawia. Ten pryzmat może diametralnie zmieniać całą sytuację w nieco trudniejszą, niż się wstępnie wydaje. A dodatkowo należy uwzględnić zależności środowiskowe, w których funkcjonuje klient. Postrzeganie klienta w oderwaniu od jego realiów, może umieścić proces coachingu na poziomie czysto mentalnym, a wtedy pojawia się niebezpieczeństwo "jałowego procesu", który nie przejawi się w życiu, w działaniach klienta. Będzie miłym doświadczeniem, ale nie wiele się po nim zmieni.
 
To pułapka, w którą wielu początkujących i mało doświadczonych coachów wpada. Widząc klienta, błędnie diagnozują (w oderwaniu od realiów). Myślą: "Ten człowiek ma takie zasoby, potrafi to i tamto, więc sprawa prosta". Ale jest mały niuans. Ten człowiek ma te zasoby, potrafi to i tamto, lecz nie potrafi tego wszystkiego użyć w tym konkretnym kontekście. To, że ma zasoby jest ważne, ale trzeba je jeszcze połączyć z realnym życiem. To jest często naprawdę dużym wyzwaniem. Z tego braku połączenia wynikają sytuacje, w których bardzo "decyzyjny, pewny siebie, proaktywny, pomysłowy, twórczy, dynamiczny menadżer" (przy swoich podwładnych), trzęsie się jak "galareta i nie może wykrztusić z siebie nawet jednego sensownego słowa lub podjąć najprostszej decyzji" (przy obcych, których postrzega jako autorytety). Ma wszystkie zasoby i co z tego? Problemem nie jest ich brak, lecz brak dostępu do nich, w konkretnych sytuacjach.
 
Rolą coacha jest umieć to zdiagnozować i znaleźć odpowiednią ścieżkę, by klient się tego mógł sam nauczyć i następnie odpowiednio, adekwatnie zadziałać w realnych warunkach, w realnym życiu. Klient, w czasie procesu coachingowego ma się stać ekspertem od swoich strategii, ekspertem od swoich spraw.
 
Niestety, niejednokrotnie zdarza się, że to coach wchodzi w rolę "eksperta od spraw klienta". To nie jest charakterystyczne dla idei coachingu - to błąd w sztuce. To nie jest pomocne, ani uzasadnione. Może być początkiem swoistego "uzależnienia". Coach może wpaść w pułapkę pomagactwa, a klient może stracić inicjatywę i zaangażowanie. Może utracić własną sprawczość, którą i tak ma już "w zaniku". Może również chcieć unikać wzięcia odpowiedzialności za swoje życie i to, jak ono wygląda.
 
Więc, kluczowe pytanie w tym temacie brzmi: "Po co jestem coachem?"
 
Odpowiedź na to pytanie ma znaczenie zarówno dla coacha, jak i dla klienta. Trudno rozstrzygnąć, dla kogo jest ważniejsza. Przyjmijmy, że jest równo WAŻNA.
 
Dla przykładu odpowiedź: "Żeby pomagać." - Ale pomaga się komuś, kto sam nie potrafi sobie poradzić. Nie o to nam chodzi, by pomagać w tym sensie. Założenie w coachingu jest takie, że klient potrafi sam sobie poradzić. 
 
Więc pojawiają się dodatkowe pytania, co do presupozycji zawartej w słowie "pomagać".    
- Co jest pomocą, a co nią nie jest? (w danym kontekście)   
- Jak pomagać?   
- W czym pomagać, a w czym nie?   
- Kiedy pomagać, a kiedy nie?
 
Trzeba odpowiedzieć sobie na tego typu pytania, zanim cokolwiek zacznie się robić. 
 
Dlaczego to jest ważne?
 
Ponieważ wielu coachów w pierwszym odruchu mówi: "Coach jest po to, by pomagać klientowi...."
 
Tak, to jest podstawowym zadaniem coacha, lecz trzeba zdefiniować, co jest pomaganiem, a co nim nie jest. Wiele problemów wynika z pomylenia pojęć: "pomaganie" - "pomagactwo". Nie są tym samym. 
 
Najkrócej mówiąc, "pomaganie" jest takim procesem, w którym jedynym podmiotem jest klient, zaś "pomagactwo" jest takim procesem, w którym jedynym podmiotem jest coach (pomagający). Może inaczej jeszcze: 
 
"pomaganie" - "Masz wszystkie potrzebne zasoby w sobie, ty sam sobie poradzisz."
"pomagactwo" - "Mam wszelkie potrzebne zasoby w sobie, ja cię uratuję."
 
Podsumujmy:
 
Rola coacha jest ogromna w procesie coachingu i przejawia się w różnych momentach i na wiele różnych sposobów. Coach ma naprawdę wiele do zrobienia i jest to ważne, naprawdę ważne. Coach ma pamiętać i zadbać o całą masę drobnych elementów w procesie Coachingu. Od któregoś z nich może zależeć końcowy sukces klienta.
 
Lecz, tak naprawdę najważniejsza rola, jaką ma do spełnienia coach polega na tym, żeby ...    
... klient uwierzył w swoje możliwości,
... klient rozszerzył swoją świadomość,
... klient zyskał większą samoświadomość,
... klient doświadczył swojej sprawczości, swojej mocy, swojej mądrości,
... klient wziął 100% odpowiedzialności za swoje życie,
... klient wstał i poszedł na własnych nogach - drogą, którą sam wybiera. 
 
I tu dochodzimy do miejsca, w którym staje się jasne, że sukces klienta i sukces coacha, to jeden i ten sam sukces.
 
Oto Rola coacha.

Sunday, 24 February 2013

Klient w coachingu

Na wstępie należy wyjaśnić, że dochodzi czasem do zamieszania w tej kwestii, ponieważ najczęściej mamy "dwóch klientów jednocześnie".
 
Pierwszym klientem jest Firma, która zamawia coaching i ponosi koszty coachingu.
 
Drugim Klientem jest Osoba, która jest podmiotem coachingu.
 
Celowo, dla rozróżnienia w słowie "klient" użyliśmy wielkiej lub małej litery. Jest oczywiste, że klient - Firma nie może być podmiotem coachingu - nie robi się coachingu Firmom. Coaching jest dla ludzi.
 
Więc, klient - to zleceniodawca, firma ponosząca koszty coachingu, zaś Klient - to Osoba w coachingu (klient coachingujest czasem również płatnikiem, ale jest to na dziś zdecydowanie rzadsza sytuacja - występuje przede wszystkim w LifeCoachingu).
 
Coach ma specyficzne zadanie w tej kwestii, ponieważ pracując z osobą - Klientem, ma jednocześnie obsłużyć Firmę - klienta. Pracuje z jednym, a w ten sposób obsługuje tak naprawdę dwóch. 
 
Firma, zleceniodawca.
 
Ten klient jest płatnikiem i organizatorem przedsięwzięcia, dokonuje wstępnej diagnozy sytuacji i decyduje o podjęciu kontraktu. Wyznacza wstępne cele do osiągnięcia, a właściwie określa pożądane efekty procesu. Ten klient zawiera umowę o coaching i oczekuje sprawozdania z coachingu.
 
Coach podpisując umowę zobowiązuje się do osiągnięcia celów klienta. Ważne jest, by o tym pamiętać. Więc, zanim cokolwiek podpisze i podejmie zobowiązanie, powinien zebrać informacje i przemyśleć, czy jest możliwe osiągnięcie założonych efektów. Jeśli jest mało prawdopodobne osiągnięcie ich w 100%, to należy określić w jakim stopniu jest to możliwe. Czasem trzeba negocjować z klientem ilość spotkań lub czas trwania procesu. Czasem w ogóle należy na nowo negocjować z klientem zakres pracy. Lepiej jest to zrobić, niż podjąć się rzeczy niemożliwej, lub choćby wątpliwej na wstępie.
 
Ponieważ proces coachingowy jest całkowicie poufny, klient nie otrzymuje typowego raportu na koniec procesu. Najważniejszym miernikiem (i właściwie jedynym rodzajem raportu) jest zmiana na poziomie zachowań Klienta coachingu. Najczęściej określa się z klientem na wstępie mierniki z poziomu zachowań Klienta, by mógł obserwować zmiany i postępy Klienta w trakcie całego procesu - czyli skuteczność coachingu. Czasem określa się konteksty, w których ma się przejawić zmiana Klienta. Czasem dochodzą jakieś kryteria liczbowe. Jest wiele możliwości, zależnie od zakresu, tematu lub specyficznych zagadnień, które będą treścią coachingu.
 
Osoba - Klient.
 
Jest zrozumiałe i raczej oczywiste, że Klientem może być każdy, kto sam chce. "Sam chce" jest tu kwestią kluczową dla późniejszej motywacji Klienta. Podkreślamy to, ponieważ coaching nie może być w żadnym wypadku narzucony lub zlecony "za karę". Celem tego procesu jest dawanie wsparcia, a nie powodowanie oporu lub niezdrowego napięcia w Kliencie.
 
Najczęściej Klient ma świadomość swoich niedomagań, trudności, potrzeb. Ma dużą świadomość swych braków, lecz najczęściej małą świadomość własnych zasobów i strategii przynoszących mało satysfakcjonujące efekty. Ma też do dyspozycji wyniki różnorodnych badań prowadzonych w firmie. Jest to wystarczającym punktem startu do pracy.
 
Poza celami ustalonymi z klientem (firma), ustala się cele Klienta (Osoba) na proces coachingu. Czasem wszystkie te cele są spójne ze sobą, a czasem nie. Klient w coachingu zawsze pracuje z określanymi przez siebie celami i dobrze, jeśli są one w korespondencji do celów klienta - firmy.
 
Zaangażowanie Klienta, Jego motywacja w dużym stopniu zależy od atrakcyjności określonych celów, od stopnia utożsamienia się z tymi celami, od ich ważności w odniesieniu do innych życiowych zamierzeń i wielu innych rzeczy. Trzeba starać się jak najszerzej rozpatrywać Klienta - jako Jeden wielki, spójny Żywy System.
 
Podsumujmy:
 
Jednym klientem jest Firma, która zleca coaching - zleceniodawca. Drugim Klientem - tym rzeczywistym - jest Osoba, która będzie brać bezpośredni udział w procesie coachingowym - Podmiot coachingu.
 
Cele obu klientów są ważne. Zazębiają się, są ze sobą ściśle powiązane. A nawet, jeśli po części cele są ze sobą "skonfliktowane", to i tak musi istnieć jakaś wspólna płaszczyzna, ponieważ w innym razie nie mógłby istnieć ów konflikt.
 
Coach ma tak prowadzić proces, tak nim zarządzać, by osiągnięcie wszystkich celów stało się możliwe. Kluczowe słowo w tym kontekście brzmi: "możliwe".
 
I jeszcze jedno: 
 
Osoba - Klient jest najważniejszy, ważniejszy niż jakiekolwiek i czyjekolwiek cele. To Osoba jest podmiotem coachingu, a nie cele. Ponad wszystkim jest Osoba i ekologia Jej Życia. Osiąganie nawet najważniejszych celów nie może przynosić szkody Człowiekowi - nawet tych celów, które sam dla siebie określa i których pragnie.

Wednesday, 20 February 2013

Pytania w coachingu

Zadawanie pytań jest najsilniejszą metodą rozbudzania samoświadomości klienta. To główny katalizator i jedno z podstawowych "narzędzi", jakie ma do dyspozycji coach w procesie coachingu. Podobną rolę odgrywa parafraza, backtracking, feedback, metafora, reframing i kilka innych. Oczywiście są jeszcze "narzędzia" specyficzne - matryce, ramy, struktury, procedury, ćwiczenia, formularze - każda ze szkół ma swój określony pakiet takich pomocy i konkretne sposoby używania ich. 
 
Wróćmy teraz do pytań. 
 
Zadanie pytania, to bardzo skuteczny i elegancki sposób zarządzania odpowiedzialnością. Ten, który udziela odpowiedzi, zwłaszcza, że udziela jej samemu sobie, ponosi odpowiedzialność. Zaś jedynie taki człowiek, który całkowicie przyjmuje odpowiedzialność za coś, traktuje to poważnie i zależy mu na sukcesie w danym działaniu. Właściwie tylko taki człowiek jest wewnętrznie zmotywowany do osiągania sukcesu. A bez tej wewnętrznej motywacji, coaching można sobie po prostu "odpuścić".
 
Zadawaj jasne, proste i konkretne pytania. Im mniej wstępów, tym lepiej. Im mniej komentarzy, tym lepiej. Zamiast porady - pytanie. Wszystko, co się da wyrażaj przez pytanie. Słuchasz, by zadać pytanie, a jedynie klient zna prawdziwą, jedyną dobrą odpowiedź. Nawet wtedy, gdy spostrzegasz sprzeczność - pokaż obie te rzeczy i zadaj pytanie: "Co to dla Ciebie oznacza?" - Wnioski są zawsze i jedynie po stronie klienta.
 
Pamiętaj, pytania przenoszą odpowiedzialność na klienta. Umacniają klienta. Coach jest właśnie po to, by klient rósł w siłę. 
 
Oczywiście ton pytań jest bardzo istotny. Klient nie może mieć poczucia, że znalazł się na niekończącym się "przesłuchaniu". Wtej sprawie różnicę czyni też fakt, czy zadajesz pytania by pozyskać niezbędne informacje, czy po to, by klient miał nowe wglądy, odkrycia - którymi nawet nie ma obowiązku podzielić się z coachem. Po prostu nie musi tego robić, jeśli nie chce. 
 
Jeszcze jedno. Trzeba umieć rozróżnić, które informacje są rzeczywiście niezbędne, a które nie, i czy rzeczywiście muszę wszystko wiedzieć lub rozumieć (jeśli w ogóle jestem w stanie wszystko zrozumieć). To klient ma poszerzyć swoje rozumienie i dzięki temu odpowiednio zadziałać.
 
Nie zadawaj długich, zawiłych pytań - mogą w ogóle nie zostać zrozumiane. Nie zadawaj pytań wprowadzających lub naładowanych informacjami - zazwyczaj przedstawiają one tylko stan twojej wiedzy, zamiast sprawdzać, co wie, myśli lub czuje twój klient. Nie zadawaj pytań podchwytliwych, jeśli nie potrafisz wyjaśnić precyzyjnie powodu, dla którego to robisz. Pytania podchwytliwe mogą stać się powodem żalu i pretensji, a także mogą osłabiać motywację.
 
Masz do dyspozycji wiele rodzajów pytań, używaj ich dla dobra klienta. Zanim zadasz pytanie pomyśl, które z nich w danym momencie będzie dla klienta najbardziej użyteczne. Nie dla ciebie, lecz dla klienta i jego celów. To stanowi o twojej fachowości. Celne pytania pokazują mistrzostwo coacha. Masz być ekspertem w sprawie coachingu, a nie w sprawie życia klienta.
 
Podsumujmy:
 
Zadawaj pytania - to wystarczy. Celne pytanie, jest jak "diament" dany w prezencie.Jeśli ufasz, że klient jest inteligentny, jeśli uznajesz i szanujesz jego zasoby, jeśli wierzysz w klienta, to wystarczy. Zadaj pytanie i stwórz przestrzeń dla wglądów. Każdy klient jest sprawczy - sam osiągnął to, co ma. Nie znał ciebie, więc nie dzięki tobie. Sam tego dokonał - cokolwiek to jest. Teraz będzie podobnie. Sam wszystkiego dokona. Ty jedynie daj mu "diament", wierząc, że zrobi z niego doskonały użytek.
 
Świadomie zadawaj pytania i ufaj. 
 
Bądź świadomy swych pytań i ufaj.
 
Pamiętaj, zadajesz pytania właśnie po to, by obudzić, odświeżyć lub "rozruszać" wewnętrzną Mądrość klienta. 
 
Więc ... 
 
... zadawaj przemyślane, precyzyjne pytania i pozwól działać tej Mądrości - Mądrości klienta.
 
A. Ratajczyk i P. Pilipczuk
KefAnn

Sunday, 17 February 2013

Cele w coachingu

Coaching ma miejsce jedynie wtedy, gdy istnieją cele do osiągnięcia. Dopóki nie ma mowy o celu, nie ma też mowy o coachingu. To ważne, bowiem w wielu sytuacjach praca krąży wokół problemu i tę pracę ktoś chce nazwać coachingiem. Coaching zacznie się dopiero wówczas, gdy w ramach danego problemu, zostanie określony cel, który ma zostać osiągnięty. To jest początkiem procesu i podstawą jakichkolwiek działań. Podobnie, zdarza się, że coach ma swoje wyobrażenie tego, co chce osiągnąć klient i rozpoczyna pracę, choć klient tego jeszcze nie nazwał. Określamy taką sytuację: "praca z celem domyślnym" lub "praca z celem fatamorgana". Zazwyczaj jest to bardzo mało efektywne, powoduje wiele pomieszania, zagubienia, a nawet "grzęźnięcie" na starcie.
 
Cele powinny być jasno i w miarę precyzyjnie określone na wstępie procesu coachingowego. Zarówno klient, jak i coach powinni uświadamiać sobie, czym będą się zajmować w czasie coachingu.
 
Oczywiście cele długofalowe na coaching, składają się z wielu celów cząstkowych. To jasne i oczywiste. W trakcie pracy, cele cząstkowe powinny zostać zwerbalizowane, sprecyzowane i uwzględnione. Właściwie generalna zasada brzmi: "większe (ogólne) cele osiąga się za pomocą realizacji mniejszych (cząstkowych) celów". Zbudowanie pewnego rodzaju "mapy celów" do osiągnięcia, jest często tematem pierwszej sesji coachingowej, a czasem nawet poprzedza pierwszą sesję. Orientacja w wielości, wielkości i ewentualnej złożoności celów może być pomocna w zaplanowaniu całego procesu, nadaniu mu kierunku i tempa. Określenie, zwerbalizowanie i zapisanie celów, samo w sobie może wnieść wiele dobrego. Należy bowiem pamiętać, że źle sformułowany cel "wymyka się działaniom", odbiera energię lub "trzyma klienta" w bezruchu.
 
Coach potrzebuje mieć świadomość celów do osiągnięcia, potrzebuje o nich pamiętać i w odpowiednich momentach pracy, przypominać o nich klientowi. Zdarza się bowiem, że klient w procesie eksplorowania, traci je (swoje cele) z przed oczu. To naturalne - tak działa ludzki umysł, ale między innymi właśnie po to obok jest coach, by uniknąć możliwych przeoczeń i wynikających z nich zaniedbań, a przez to wykluczyć niepożądane konsekwencje.
 
Niejednokrotnie zdarza się, że klient widzi problem i z tym przychodzi na coaching. Pierwsze, co należy zrobić, to w taki sposób eksplorować "przestrzeń problemu", by w wyniku otrzymać jego cel w związku z tym problemem. Stwierdzenie "jego cel" jest tu kluczowe, bowiem tylko te cele są osiągalne, które są prawdziwie atrakcyjne dla danej osoby. Wszystkie zewnętrzne przyczyny i powody mogą być dodatkowym motywatorem, ale na pewno nie jedynym i nie całkowicie wystarczającym.
 
Następna sprawa dotyczy odróżnienia celów procesowych od celów wynikowych. To jedna z kluczowych i niezbędnych umiejętności coacha. W coachingu ważne jest zarówno osiąganie cząstkowych wyników, jak i osiągnięcie wyniku końcowego. Częsta jest sytuacja, w której osiąganie "małych" celów w trakcie coachingu, jest drogą do dużego celu, postrzeganego jako główny powód całego procesu. Cele tworzą system. Są połączone ze sobą. Wpływają na siebie wzajemnie. Współpracują ze sobą. Nawet najmniejsza sprzeczność w obszarze celów powoduje zastój. 
 
Widzialnym skutkiem zapominania o celach lub o ich poprawnym formułowaniu jest "apatia coachingowa". Objawia się na wiele sposobów, np.: poprzez malejącą energię klienta w kolejnych sesjach, poprzez narzekanie, że to takie męczące, poprzez coraz większe "pływanie" klienta, bez dotykania konkretów, poprzez mały dynamizm w działaniu lub wręcz jego brak, poprzez szukanie uzasadnień, że jest dobrze tak, jak jest, itp. To są sygnały, że klient traci motywację, że traci sprawczość. Jeśli staje się to normą, osłabia proces i zniechęca. Klient wychodzi z coraz większym poczuciem, że nic się nie da zrobić. I najprawdopodobniej, wcześniej lub później okaże się, że nic się nie da zrobić. I po sukcesie - szansa znikła, jak poranna rosa pod promieniami słońca. Między innymi, dlatego właśnie cele muszą być określone bardzo klarownie.
 
Jeśli pojawiają się jakiekolwiek oznaki bierności u klienta - konieczny, a nawet niezbędny jest powrót do celów i do zasad ich poprawnego formułowania.
 
Podsumujmy:
 
 
To nie cele motywują, ale bez dobrze sformułowanych celów, trudno będzie klientowi wzbudzić motywację w sobie. Cele są jak "azymut" w drodze ku wielorakim korzyściom. 
 
Cele są "na zewnątrz", motywacja jest "wewnątrz" - o tym należy zawsze pamiętać. 
 
To, co "na zewnątrz" pomaga pobudzić to, co "wewnątrz", zaś to, co "wewnątrz", pomaga osiągnąć to, co "na zewnątrz".
 
I dlatego w coachingu zaczynamy od określenia celów.

Sunday, 10 February 2013

Sexual hook-up culture

Welcome to ‘CE Corner'

"CE Corner" is a quarterly continuing education article offered by the APA Office of CE in Psychology. This feature will provide you with updates on critical developments in psychology, drawn from peer-reviewed literature and written by leading psychology experts. "CE Corner" appears in the February 2012, April, July/August and November issues of the Monitor.
To earn CE credit, after you read this article, purchase the online exam.
Upon successful completion of the test (a score of 75 percent or higher), you can print your CE certificate immediately. APA will immediately send you a "Documentation of CE" certificate. The test fee is $25 for members; $35 for nonmembers. The APA Office of CE in Psychology retains responsibility for the program. For more information, call (800) 374-2721, ext. 5991.

Overview
CE credits: 1
Exam items: 10
Purchase the online exam
Learning objectives:
  1. Describe the concept and context of contemporary sexual hook-up culture and behavior.
  2. Review the current research on psychological and health consequences of emerging adults' uncommitted sexual activity.
  3. Discuss the role of uncommitted sexual behavior, and larger social-sexual scripts, on the lives and experiences of emerging adult college students.
It is an unprecedented time in the history of human sexuality. In the United States, the age when people first marry and reproduce has been pushed back dramatically, while at the same time the age of puberty has dropped, resulting in an era in which young adults are physiologically able to reproduce but not psychologically or socially ready to "settle down" and begin a family (Bogle, 2007; Garcia & Reiber, 2008).
These developmental shifts, research suggests, are some of the factors driving the increase in sexual "hookups," or uncommitted sexual encounters, part of a popular cultural change that has infiltrated the lives of emerging adults throughout the Western world.
Hookups are becoming more engrained in popular culture, reflecting both evolved sexual predilections and changing social and sexual scripts. Hook-up activities may include a wide range of sexual behaviors, such as kissing, oral sex and penetrative intercourse. However, these encounters often transpire without any promise of — or desire for — a more traditional romantic relationship.
In this article, we review the literature on sexual hookups and consider the research on the psychological consequences of casual sex. This is a transdisciplinary literature review that draws on the evidence and theoretical tensions between evolutionary theoretical models and sociocultural theory. It suggests that these encounters are becoming increasingly normative among adolescents and young adults in North America and can best be understood from a biopsychosocial perspective.
Today's hook-up culture represents a marked shift in openness and acceptance of uncommitted sex.

A cultural revolution

Hookups — defined in this article as brief uncommitted sexual encounters between individuals who are not romantic partners or dating each other — have emerged from more general social shifts taking place during the last century. Hookups began to become more frequent in the 1920s, with the upsurge of automobiles and novel entertainment, such as movie theaters. Instead of courting at home under a parent's watchful eye, young adults left the home and were able to explore their sexuality more freely.
By the 1960s, young adults became even more sexually liberated, with the rise of feminism, widespread availability of birth control and growth of sex-integrated college party events. Today, sexual behavior outside of traditional committed romantic pair-bonds has become increasingly typical and socially acceptable (Bogle, 2007, 2008).
Influencing this shift in sexuality is popular culture. The media have become a source of sex education, filled with often inaccurate portrayals of sexuality (Kunkel et al., 2005). The themes of books, plots of movies and television shows, and lyrics of numerous songs all demonstrate a permissive sexuality among consumers. The media suggest that uncommitted sex, or hookups, can be both physically and emotionally enjoyable and occur without "strings." The 2009 film "Hooking Up," for example, details the chaotic romantic and sexual lives of adolescent characters. Another film, "No Strings Attached," released in 2011, features two friends negotiating a sexual, yet nonromantic, component of their relationship. Popular pro-hookup same-sex representations have also emerged in television series like "Queer as Folk" and "The L-Word."
When it comes to real life, most of today's young adults report some casual sexual experience. The most recent data suggest that between 60 percent and 80 percent of North American college students have had some sort of hook-up experience. This is consistent with the view of emerging adulthood (typical college age) as a period of developmental transition (Arnett, 2000), exploring and internalizing sexuality and romantic intimacy, now including hookups (Stinson, 2010).
Although much of the current research has been done on college campuses, among younger adolescents, 70 percent of sexually active 12- to 21-year-olds reported having had uncommitted sex within the last year (Grello et al., 2003). Similarly, in a sample of seventh, ninth and 11th graders, 32 percent of participants had experienced sexual intercourse and 61 percent of sexually experienced teenagers reported a sexual encounter outside a dating relationship; this represents approximately one-fifth of the entire sample (Manning et al., 2006).

Affective responses to hooking up

On average, both men and women appear to have higher positive affect than negative affect after a hookup. In one study, among participants who were asked to characterize the morning after a hookup, 82 percent of men and 57 percent of women were generally glad they had done it (Garcia & Reiber, 2008). The gap between men and women is notable and demonstrates an average sex difference in affective reactions.
Similarly, in a study of 832 college students, 26 percent of women and 50 percent of men reported feeling positive after a hookup, and 49 percent of women and 26 percent of men reported a negative reaction (the remainders for each sex had a mix of both positive and negative reactions; Owen et al., 2010).
However, both sexes also experience some negative affect as well. In a qualitative study that asked 187 participants to report their feelings after a typical hookup, 35 percent reported feeling regretful or disappointed, 27 percent good or happy, 20 percent satisfied, 11 percent confused, 9 percent proud, 7 percent excited or nervous, 5 percent uncomfortable, and 2 percent desirable or wanted (Paul & Hayes, 2002). However, this same study found that feelings differed during hookups compared with after: During a typical hookup, 65 percent of participants reported feeling good, aroused, or excited, 17 percent desirable or wanted, 17 percent nothing in particular or were focused on the hookup, 8 percent embarrassed or regretful, 7 percent nervous or scared, 6 percent confused, and 5 percent proud (Paul & Hayes, 2002).

Hook-up regret

A number of studies have looked at regret with respect to hookups and have documented the negative feelings men and women may feel after casual sex. In a large Web-based study of 1,468 undergraduate students, participants reported a variety of consequences: 27.1 percent felt embarrassed, 24.7 percent reported emotional difficulties, 20.8 percent experienced loss of respect, and 10 percent reported difficulties with a steady partner (Lewis et al., 2011). In another recent study conducted on a sample of 200 undergraduate students in Canada, 78 percent of women and 72 percent of men who had uncommitted sex (including vaginal, anal, and/or oral sex) reported a history of experiencing regret following such an encounter (Fisher et al., 2012).
Fisher et al. (2012) also found few sex differences in reasons for regret, with better quality sex reducing the degree of regret reported. It appears the method of asking participants whether and when they had experienced regret (i.e., ever, last hookup, or typical hookup) produces a sex difference, but in terms of categorical presence, most emerging adults experienced a kaleidoscope of reactions. This is consistent with Stinson's (2010) message of sexual development requiring experimentation, including trial and error, good feelings and bad feelings.
In a study of 270 sexually active college-age students, 72 percent regretted at least one instance of previous sexual activity (Oswalt, Cameron, & Koob, 2005). In a report of 152 female undergraduate students, 74 percent had either a few or some regrets from uncommitted sex: 61 percent had a few regrets, 23 percent had no regrets, 13 percent had some regrets and 3 percent had many regrets (Eshbaugh & Gute, 2008).
Another study identified two types of sexual encounters that were particularly predictive of regret: engaging in penetrative intercourse with someone known less than 24 hours and engaging in penetrative intercourse with someone only once. Among a sample of 1,743 individuals who had experienced a one-night stand, Campbell (2008) showed that most men and women had combinations of both positive and negative affective reactions following this event. Campbell also found that men had stronger feelings of being "sorry because they felt they used another person," whereas women had stronger feelings of "regret because they felt used." Again, both men and women had experienced some sexual regret, but women were more negatively impacted by some hook-up experiences.

Hook-up culture and mental health

An individual history of hook-up behavior has been associated with a variety of mental health factors. In a study of 394 young adults followed across a university semester, those with more depressive symptoms and greater feelings of loneliness who engaged in penetrative sex hookups subsequently reported a reduction in both depressive symptoms and feelings of loneliness (Owen et al., 2011). At the same time, participants who reported fewer depressive symptoms and fewer feelings of loneliness who engaged in penetrative sex hookups subsequently reported an increase in both depressive symptoms and feelings of loneliness (Owen et al., 2011). In another study, among 291 sexually experienced individuals, people who had the most regret after uncommitted sex also had more symptoms of depression than those who had no regret (Welsh et al., 2006). However, in the same sample, women's but not men's degree of depressive symptoms increased with number of previous sex partners within the last year (Welsh et al., 2006).
In the first study to investigate the issue of self-esteem and hookups, both men and women who had ever engaged in an uncommitted sexual encounter had lower overall self-esteem scores compared with those without uncommitted sexual experiences (Paul et al., 2000). The potential causal direction of the relationship between self-esteem and uncommitted sex is yet unclear (Fielder & Carey, 2010; Paul et al., 2000).
Just as multiple motivations can be in conflict, a person's affective reactions during and after a hookup can be in conflict. Discrepancies between behaviors and desires, particularly with respect to social-sexual relationships, have dramatic implications for physical and mental health. Despite the allure of engaging in uncommitted sex, research shows that people engage in these behaviors even when they feel uncomfortable doing so (Lambert et al., 2003; Reiber & Garcia, 2010). In addition, people overestimate others' comfort with hookups and assign variable meanings to those behaviors (Lambert et al., 2003; Reiber & Garcia, 2010). Misperception of sexual norms is one potential driver for people to behave in ways they do not personally endorse. In a replication and extension of Lambert et al.'s (2003) study, Reiber and Garcia (2010) found that 78 percent of people overestimated others' comfort with many different sexual hook-up behaviors, with men particularly overestimating women's actual comfort with a variety of sexual behaviors in hookups.
Hook-up scenarios may include feelings of pressure and performance anxiety, contributing to feelings of discomfort. In Paul et al.'s (2000) study on hookups, 16 percent of participants felt pressured during their typical hookup. In this sample, 12 percent of participants felt out of control when intercourse was not involved, while 22 percent felt out of control when sexual intercourse took place. (Note that this study asked participants about typical hookups, and although this is informative for general patterns, it does not capture specific factors influencing specific individual scenarios. For instance, it is unclear how one might rate a "typical" hookup if one instance involved sexual coercion and regret while another, before or after, was consenting and more enjoyable.)
Hookups can result in guilt and negative feelings. In a study of 169 sexually experienced men and women surveyed in singles bars, when presented with the statement, "I feel guilty or would feel guilty about having sexual intercourse with someone I had just met," 32 percent of men and 72 percent of women agreed (Herold & Mewhinney, 1993). The percentage of women expressing guilt was more than twice that of men. This is consistent with a classic study by Clark and Hatfield (1989), which found that men are much more likely than women to accept casual sex offers from people they find attractive. Conley (2011) replicated and extended this finding, demonstrating that, under certain conditions of perceived comfort, the gender differences in acceptance of casual sex are diminished.
Qualitative descriptions of hookups reveal relative gender differences in terms of feelings afterward, with women displaying more negative reactions than men (Paul & Hayes, 2002). This is also consistent with earlier work demonstrating a sex difference, with women generally identifying more emotional involvement in seemingly "low investment" (i.e., uncommitted) sexual encounters than men (Townsend, 1995). Moreover, in a study of 140 (109 female, 31 male) first-semester undergraduates, women, but not men, who had engaged in intercourse during a hookup showed higher rates of mental distress (Fielder & Carey, 2010). Possibly contributing to findings on gender differences in thoughts of worry, in a sample of 507 undergraduate students, more women than men hoped that a relationship would develop following a hookup. Only 4.4 percent of men and 8.2 percent of women (6.45 percent of participants) expected a traditional romantic relationship as an outcome, while 29 percent of men and 42.9 percent of women (36.57 percent of participants) ideally wanted such an outcome (Garcia & Reiber, 2008). It is possible that regret and negative consequences result from individuals attempting to negotiate multiple desires. It is likely that a substantial portion of emerging adults today are compelled to publicly engage in hookups while desiring both immediate sexual gratification and more stable romantic attachments.

Hook-up culture and sexual risk

Despite the prevalence of positive feelings, hookups can include negative outcomes, such as emotional and psychological injury, sexual violence, sexually transmitted infections and unintended pregnancy. Despite those risks, a qualitative study of 71 college students (39 women and 32 men) found that nearly half of participants were not concerned about contracting sexually transmitted diseases from intercourse during a hookup, and most were unconcerned about contracting diseases from fellatio or cunnilingus in hookups (Downing-Matibag & Geisinger, 2009).
Compounding disease risks, people who hook up are more likely to have concurrent sexual partners (Paik, 2010b). Moreover, in a sample of 1,468 college students, among the 429 students who had engaged in oral sex, anal sex or vaginal intercourse in their most recent hookup, only 46.6 percent reported using a condom (Lewis et al., 2011).
In terms of condom use, another issue of concern involving hookups is the high comorbidity with substance use. As part of a larger study, in a sample of several thousand people ages 15 to 25, men and women who had used marijuana or cocaine in the previous 12 months were also more likely than nonusers to have had nonmonogamous sex in the past 12 months (van Gelder et al., 2011). More specifically, in one study of undergraduate students, 33 percent of those who reported they had uncommitted sex indicated their motivation was "unintentional," likely due to alcohol and other drugs (Garcia & Reiber, 2008). In Fielder and Carey's (2010) study among 118 first-semester female college students, participants reported that 64 percent of uncommitted sexual encounters followed alcohol use, with the average occuring after consuming three alcoholic drinks. Similarly, another study found that nearly 61 percent of undergraduate students used alcohol, with an average of 3.3 alcoholic drinks, during their most recent hookup (Lewis et al., 2011).
Not all hook-up encounters are necessarily wanted or consensual. People occasionally consent to a sexual act but do not necessarily want sex (Peterson & Muehlenhard, 2007). In a sample of 178 college students, participants noted that most of their unwanted sex occurred in the context of hookups: 77.8 percent during a hookup, 13.9 percent in an ongoing relationship and 8.3 percent on a date (Flack et al., 2007). Similarly, in a sample of 761 women students, approximately 50 percent of women reported at least one experience of unwanted sex (Hill, Garcia, & Geher, 2012). Of those women, 70 percent experienced unwanted sex in the context of a hookup and 57 percent in the context of a committed romantic relationship (Hill et al., 2012).
Even more worrisome, a proportion of hookups also involve nonconsensual sex. In a study by Lewis et al. (2011), 86.3 percent of participants portrayed their most recent hook-up experience as one they wanted to have, while 7.6 percent indicated that their most recent hookup was an experience they did not want to have or to which they were unable to give consent. Unwanted and nonconsensual sexual encounters are more likely occurring alongside alcohol and substance use.
Alcohol use has also been associated with a type of hookup: The greatest alcohol use was associated with penetrative sexual hookups, less alcohol use with nonpenetrative hookups, and the least amount of alcohol use occurred among those who did not hook-up (Owen, Fincham, & Moore, 2011). In one study of men and women who had engaged in an uncommitted sexual encounter that included vaginal, anal or oral sex, participants reported their intoxication levels: 35 percent were very intoxicated, 27 percent were mildly intoxicated, 27 percent were sober and 9 percent were extremely intoxicated (Fisher, Worth, Garcia, & Meredith, 2012). Alcohol may also serve as an excuse, purposely consumed as a strategy to protect the self from having to justify hook-up behavior later (Paul, 2006).
Although alcohol and drugs are likely a strong factor, it is still largely unclear what role individual differences play in shaping decisions to engage in hookups. In a sample of 394 young adults, the strongest predictor of hook-up behavior was having previously hooked up — those who engaged in penetrative sex hookups were 600 percent more likely than others to repeat this over the course of a university semester (Owen et al., 2011). Other factors may include media consumption, personality and biological predispositions. Garcia, MacKillop, et al. (2010) demonstrated an association between dopamine D4 receptor gene polymorphism (DRD4 VNTR) and uncommitted sexual activity among 181 young men and young women. Although genotypic groups in this study did not vary in terms of overall number of sexual partners, individuals with a particular "risk-taking" variant of the dopamine D4 receptor gene (DRD4 VNTR; also associated with substance abuse) were shown to have a higher likelihood of having uncommitted sexual encounters (including infidelity and one-night stands); however, no sex differences were observed. This suggests that biological factors that contribute to motivating the different contexts of sexual behavior for both men and women may be fairly sexually monomorphic (Garcia & Reiber, 2008; Garcia, Reiber, et al., 2010). This may, in some cases, point to fairly stable individual differences.

Sex differences in hook-up behaviors

Some research has considered the interactions of sex and individual differences in predicting hook-up behavior. The Mating Intelligence Scale, designed to measure an individual's cognitive abilities in the evolutionary domain of mating (see Geher & Kaufman, 2011), was used to assess hook-up behavior in a sample of 132 college students. Young men higher in mating intelligence were more likely than others to have hooked up with strangers, acquaintances and friends, while young women higher in mating intelligence were only more likely than others to have had more hook-up experiences with acquaintances (O'Brien, Geher, Gallup, Garcia, & Kaufman, 2009). The authors proposed that given the potential risks and costs of sex to females, sex with strangers would be disadvantageous; and because women do not generally report having sexual motives toward opposite-sex friends (Bleske-Rechek & Buss, 2001), women with high mating intelligence were likely striking the optimal balance, whereas men high in mating intelligence were obtaining maximum sexual encounters (O'Brien et al., 2009).
Still unclear are the degree to which hookups may result in positive reactions, and whether young men and young women are sexually satisfied in these encounters. Fine (1988) has argued that sex negativity is even more pronounced when directed at women and, further, that the possibility of desire seems to be missing from the sexual education of young women. This discrepancy in the socialization and education of men and women may be a significant influence on behavioral patterns and outcomes in sexual hookups.
Armstrong, England and Fogarty (2009) addressed sexual satisfaction in a large study of online survey responses from 12,295 undergraduates from 17 different colleges. Participants were asked about oral sex rates and orgasm in their most recent hookup and most recent relationship sexual event. In this study, men reported receiving oral sex both in hookups and in relationships much more than women. In first-time hookups that involved oral sex, 55 percent included only men receiving oral sex, 19 percent only women receiving oral sex, and 27 percent both mutually receiving; in last relationship sexual activity, 32 percent included only men receiving oral sex, 16 percent included only women receiving oral sex, and 52 percent included both mutually receiving.
In both contexts, men also reached orgasm more often than women. In first-time hookups, 31 percent of men and 10 percent of women reached orgasm; in last relationship sexual activity, 85 percent of men and 68 percent of women reached orgasm. Armstrong et al. (2009) concluded with an important message: "A challenge to the contemporary sexual double standard would mean defending the position that young women and men are equally entitled to sexual activity, sexual pleasure, and sexual respect in hookups as well as relationships. To achieve this, the attitudes and practices of both men and women need to be confronted. Men should be challenged to treat even first hookup partners as generously as the women they hook up with treat them."

Conclusion

Uncommitted sex, now being explored across a variety of disciplines and theoretical perspectives, is best understood as a biopsychosocial phenomenon. Evidence suggests that both pleasure and reproductive motives may influence these sexual patterns, as seen in participants' reactions following uncommitted sex. Further, the findings that a majority of both men and women are motivated to engage in hookups, but often desire a more romantic relationship, are consistent with a nuanced perspective that takes into account changing social scripts, new patterns of development, and the cross-cultural and biological centrality of the pair-bond (Fisher, 1992; Gray & Garcia, 2013).
By definition, sexual hookups provide the allure of sex without strings attached. Despite their increasing social acceptability, however, developing research suggests that sexual hookups may leave more strings attached than many participants might first assume.

Justin R. Garcia, MS, PhD, is CTRD Research Fellow at The Kinsey Institute for Research in Sex, Gender, and Reproduction and member of the Center for the Integrative Study of Animal Behavior and the Cognitive Science Program at Indiana University, Bloomington. He is co-author of "Evolution and Human Sexual Behavior" (Harvard University Press, 2013).
Chris Reiber, PhD, MPH, is interim associate dean for research for Harpur College of Arts and Sciences, director of the graduate program in biomedical anthropology, and associate professor of anthropology at Binghamton University, SUNY.
Sean G. Massey, PhD, is a research associate professor in the women, gender and sexuality studies program at Binghamton University, SUNY. He received his doctorate from the Graduate Center of the City University of New York. His research focuses on the psychology of prejudice and privilege, research and policy, sexual behaviors and the study of LGBT lives.
Ann M. Merriwether, PhD, is a lecturer in psychology and human development at Binghamton University, SUNY. She received her doctorate from Pennsylvania State University in the area of developmental psychology. Her research focuses on the development of reproductive health attitudes and sexual socialization.