Coach ma do spełnienia w procesie coachingu bardzo
doniosłą rolę. Ma działać niczym wiatr, który dmucha w żagiel, ale go
nie widać. Łódź płynie, a sternik ma radość z własnych dokonań. Wiatr
temu towarzyszy, ale go nie widać - jest przeźroczysty. Tak, to tylko
niedoskonała przenośnia - potrzeba więcej konkretów.
Rola, którą ma do spełnienia coach, wymaga od niego
dużej świadomości. Wymaga również dużej świadomości siebie, własnych
zasobów, ograniczeń, ale i zadań, których się podejmuje. Jednocześnie
na swoje możliwości musi patrzeć przez pryzmat aktualnych możliwości
klienta, jego zasobów, ograniczeń i celów, które sobie klient stawia.
Ten pryzmat może diametralnie zmieniać całą sytuację w nieco
trudniejszą, niż się wstępnie wydaje. A dodatkowo należy uwzględnić
zależności środowiskowe, w których funkcjonuje klient. Postrzeganie
klienta w oderwaniu od jego realiów, może umieścić proces coachingu
na poziomie czysto mentalnym, a wtedy pojawia się niebezpieczeństwo
"jałowego procesu", który nie przejawi się w życiu, w działaniach
klienta. Będzie miłym doświadczeniem, ale nie wiele się po nim zmieni.
To pułapka, w którą wielu początkujących i mało
doświadczonych coachów wpada. Widząc klienta, błędnie diagnozują (w
oderwaniu od realiów). Myślą: "Ten człowiek ma takie zasoby, potrafi to
i tamto, więc sprawa prosta". Ale jest mały niuans. Ten człowiek ma te
zasoby, potrafi to i tamto, lecz nie potrafi tego wszystkiego użyć w tym
konkretnym kontekście. To, że ma zasoby jest ważne, ale trzeba je
jeszcze połączyć z realnym życiem. To jest często naprawdę dużym
wyzwaniem. Z tego braku połączenia wynikają sytuacje, w których bardzo
"decyzyjny, pewny siebie, proaktywny, pomysłowy, twórczy, dynamiczny
menadżer" (przy swoich podwładnych), trzęsie się jak "galareta i nie
może wykrztusić z siebie nawet jednego sensownego słowa lub podjąć
najprostszej decyzji" (przy obcych, których postrzega jako autorytety).
Ma wszystkie zasoby i co z tego? Problemem nie jest ich brak, lecz brak
dostępu do nich, w konkretnych sytuacjach.
Rolą coacha jest umieć to zdiagnozować i znaleźć
odpowiednią ścieżkę, by klient się tego mógł sam nauczyć i następnie
odpowiednio, adekwatnie zadziałać w realnych warunkach, w realnym życiu.
Klient, w czasie procesu coachingowego ma się stać ekspertem od swoich
strategii, ekspertem od swoich spraw.
Niestety, niejednokrotnie zdarza się, że to coach wchodzi w rolę "eksperta od spraw klienta". To nie jest charakterystyczne dla idei coachingu - to błąd w sztuce.
To nie jest pomocne, ani uzasadnione. Może być początkiem swoistego
"uzależnienia". Coach może wpaść w pułapkę pomagactwa, a klient może
stracić inicjatywę i zaangażowanie. Może utracić własną sprawczość,
którą i tak ma już "w zaniku". Może również chcieć unikać wzięcia
odpowiedzialności za swoje życie i to, jak ono wygląda.
Więc, kluczowe pytanie w tym temacie brzmi: "Po co jestem coachem?"
Odpowiedź na to pytanie ma znaczenie zarówno
dla coacha, jak i dla klienta. Trudno rozstrzygnąć, dla kogo jest
ważniejsza. Przyjmijmy, że jest równo WAŻNA.
Dla przykładu odpowiedź: "Żeby pomagać." - Ale
pomaga się komuś, kto sam nie potrafi sobie poradzić. Nie o to nam
chodzi, by pomagać w tym sensie. Założenie w coachingu jest takie, że
klient potrafi sam sobie poradzić.
Więc pojawiają się dodatkowe pytania, co do presupozycji zawartej w słowie "pomagać".
- Co jest pomocą, a co nią nie jest? (w danym kontekście)
- Jak pomagać?
- W czym pomagać, a w czym nie?
- Kiedy pomagać, a kiedy nie?
Trzeba odpowiedzieć sobie na tego typu pytania, zanim cokolwiek zacznie się robić.
Dlaczego to jest ważne?
Ponieważ wielu coachów w pierwszym odruchu mówi: "Coach jest po to, by pomagać klientowi...."
Tak, to jest podstawowym zadaniem coacha, lecz
trzeba zdefiniować, co jest pomaganiem, a co nim nie jest. Wiele
problemów wynika z pomylenia pojęć: "pomaganie" - "pomagactwo". Nie są
tym samym.
Najkrócej mówiąc, "pomaganie" jest takim procesem,
w którym jedynym podmiotem jest klient, zaś "pomagactwo" jest takim
procesem, w którym jedynym podmiotem jest coach (pomagający). Może
inaczej jeszcze:
"pomaganie" - "Masz wszystkie potrzebne zasoby w sobie, ty sam sobie poradzisz."
"pomagactwo" - "Mam wszelkie potrzebne zasoby w sobie, ja cię uratuję."
Podsumujmy:
Rola coacha jest ogromna w procesie coachingu
i przejawia się w różnych momentach i na wiele różnych sposobów. Coach
ma naprawdę wiele do zrobienia i jest to ważne, naprawdę ważne. Coach ma
pamiętać i zadbać o całą masę drobnych elementów w procesie Coachingu.
Od któregoś z nich może zależeć końcowy sukces klienta.
Lecz, tak naprawdę najważniejsza rola, jaką ma do spełnienia coach polega na tym, żeby ...
... klient uwierzył w swoje możliwości,
... klient rozszerzył swoją świadomość,
... klient zyskał większą samoświadomość,
... klient doświadczył swojej sprawczości, swojej mocy, swojej mądrości,
... klient wziął 100% odpowiedzialności za swoje życie,
... klient wstał i poszedł na własnych nogach - drogą, którą sam wybiera.
... klient rozszerzył swoją świadomość,
... klient zyskał większą samoświadomość,
... klient doświadczył swojej sprawczości, swojej mocy, swojej mądrości,
... klient wziął 100% odpowiedzialności za swoje życie,
... klient wstał i poszedł na własnych nogach - drogą, którą sam wybiera.
I tu dochodzimy do miejsca, w którym staje się jasne, że sukces klienta i sukces coacha, to jeden i ten sam sukces.
Oto Rola coacha.
No comments:
Post a Comment